Sylwia Fota

radca prawny

Nazywam się Sylwia Fota i jestem absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego im. Jana Pawła II w Lublinie. Od czerwca 2017 r. jestem radcą prawnym wpisanym na listę w Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Lublinie.
[Więcej >>>]

Skontaktuj się

Jakiś czas temu zgłosił się do nas pewien pan, który doznał „kolizji” z psem. A sprawa ta miała się następująco:

W dniu 14 maja 2015 roku pan podróżował samochodem osobowym. W godzinach porannych przejeżdżając przez pewną miejscowość(wieś) na wysokości jednej ze znajdujących się tam posesji nagle na jezdnię wybiegł pies -wyżeł. Pan hamował, lecz mimo to zwierzę uderzyło w samochód. Po zdarzeniu mężczyzna odszukał właściciela psa (rolnik), który to następnie wskazał mu swego ubezpieczyciela oraz numer polisy.

Właściciel gospodarstwa rolnego w dacie zdarzenia miał 2 psy, były to psy gospodarskie przeznaczone do pilnowania posesji. Mieszkały one w kojcach, które były wylane betonem, aby się nie podkopały, pokryte siatką. W kojcu znajdują się 3 budy. Psy były zamykane w kojcach około rano. Wieczorem brama na posesję jest zamykana na klucz i godzinach nocnych psy były spuszczane, żeby pilnować w nocy siedliska. Poprzedniego dnia, syn właściciela gospodarstwa rolnego, wracając wieczorem nie zamknął zamka w furtce. W ten sposób rankiem feralnego dnia pies wydostał się z posesji i wybiegł na drogę. Właściciel psa prowadził gospodarstwo rolne,w którym uprawiał ziemię, hodował krowy, świnie, króliki, kaczki, posiadał maszyny rolnicze – kolokwialnie ujmując „rolnik z krwi i kości”.

W wyniku zdarzenia w samochodzie uległy uszkodzeniu następujące elementy: zderzak przedni — pęknięty w dolnej części, krata dolna zderzaka – popękana, ramka tablicy rejestracyjnej — popękana, tablica rejestracyjna przednia — odkształcona, krata wlotu powietrza (grill przedni) — brak, reflektor lewy – pęknięty uchwyt boczny prawy, pokrywa komory silnika (maska) odkształcona.

W chwili zdarzenia gospodarstwo rolne właściciela psa objęte było ochroną ubezpieczeniową z ubezpieczenia OC posiadacza gospodarstwa rolnego. Kierowca pojazdu zgłosił szkodę ubezpieczycielowi z którym właściciel gospodarstwa rolnego miał zawartą umowę ubezpieczenia.

Uzasadniony koszt naprawy pojazdu pozwalający na jego przywrócenie do stanu sprzed wypadku przy użyciu oryginalnych części zamiennych (przy uwzględnieniu 50% potrącenia wartości pokrywy silnika z powodu śladów poprzednich napraw) z zastosowaniem oryginalnych części zamiennych z logo producenta wyniósł 3.833 zł.

Podstawę odpowiedzialności ubezpieczyciela stanowił przepis art. 431§1 kc, zgodnie z którym, kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy.

W toku prowadzonego postępowania sądowego i zgromadzonego w nim materiału dowodowego wskazano niezbicie, że pies był funkcjonalnie związany z prowadzonym przez rolnika gospodarstwem rolnym. Jak wynikało z zeznań świadków „rolą” psa było pilnowanie posesji, pomoc w pędzeniu zwierząt. Pełnił on typowe obowiązki psa gospodarskiego. Powszechnie wiadomo, że psy gospodarskie są spuszczane na noc, aby pilnować posesji i zapewnić bezpieczeństwo, a następnie w dzień przywiązywane. Tak też było w niniejszej sprawie. Pies został spuszczony na noc, aby pilnować posesji. A do zdarzenia doszło przez nieuwagę syna właściciela psa, który wracając do domu wieczorem zapomniał zamknąć furtki. Do zdarzenia doszło wczesnym rankiem zanim właściciel zdołał zamknąć psy na dzień w kojcu.

W ocenie sądu zebrany w prowadzonej wówczas sprawie materiał dowodowy wskazywał jednoznacznie, że pies pełnił funkcje typowe dla psa stróżującego – pomoc w zaganianiu zwierząt hodowlanych, zapewnienie bezpieczeństwa nocą na posesji, a zatem stanowił on element gospodarstwa rolnego. W związku z powyższym z uwagi na to, że właściciel gospodarstwa rolnego – właściciel psa odpowiadał wówczas cywilnie za szkodę wyrządzoną kierowcy pojazdu, zakład ubezpieczeń odpowiedzialność poniesie w tym samym wymiarze, do wysokości sumy ubezpieczeniowej.

W dniu 12.12.2015 r. wskutek kolizji drogowej, której sprawca posiadał zawartą z pozwanym umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych, uszkodzeniu uległ pojazd m-ki Suzuki, będący własnością poszkodowanego.

W związku z zawartą ze sprawcą wypadku umową ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, poszkodowany zgłosił stronie pozwanej roszczenie związane z zaistniałym wypadkiem komunikacyjnym. Uszkodzony pojazd wykorzystywany był przez poszkodowanego w życiu codziennym. Poszkodowany otrzymał od pozwanego ofertę najmu pojazdu zastępczego z wypożyczalni współpracującej z pozwanym, z informacją, iż w przypadku skorzystania z innej wypożyczalni, stawka za najem zostanie zweryfikowana do stawek obowiązujących w wypożyczalniach współpracujących z towarzystwem ubezpieczeniowym – pozwanym.

Poszkodowany nie dysponował innym pojazdem, którym mogłaby zastąpić uszkodzone auto, związku z czym zmuszony był wynająć auto zastępcze – w dniu 13.12.2015 r. poszkodowany zawarł z powodem umowę najmu pojazdu, który to pojazd należał do tej samej klasy, co uszkodzony samochód (segment B). W sumie najem trwał 35 dni i pokrywał się z okresem likwidacji szkody i naprawy pojazdu. Z tytułu użytkowania pojazdu zastępczego powód w dniu 18.01.2016 r. wystawił na rzecz poszkodowanego fakturę VAT na kwotę 6.974,10 zł.

Następnie w dniu 18.01.2016 r. powód zawarł z poszkodowanym umowę przelewu wierzytelności. W dniu 22.01.2016 r.  powód wystąpił do strony pozwanej z wnioskiem o zwrot kosztów najmu wynikających z ww. dokumentów. Pismem z dnia 01.02.2016 r. strona pozwana wydała decyzję o wypłacie kwoty 2.371,10 zł. Strona pozwana zweryfikowała okres najmu do 18 dni, uznając początkową datę najmu tj. 13.12.2015 r. jednakże kwestionując dalszy jego okres, oraz stawkę za dobę najmu ze 196,80 zł brutto do 127 zł brutto, częściowo również uwzględniła koszty związane z pozostawieniem na parkingu uszkodzonego pojazdu.

Stawka najmu pojazdu zastępczego i wybór pojazdu zastępczego

W obowiązującym obrocie prawnym nie ma nakazu poszukiwania przez poszkodowanego na terenie kraju czy też konkretnej miejscowości podmiotów wynajmujących pojazdy zastępcze po najniższej czy też średniej stawce. Przeciwnie, poszkodowany ma prawo wynająć pojazd tam, gdzie jest to dla niego, z różnych względów, najbardziej dogodne. Sprawca kolizji czy jego ubezpieczyciel wyboru tego nie może kwestionować. Poszkodowany nie ma obowiązku, ale zwykle również i możliwości, jako że nie jest zwykle w tej dziedzinie profesjonalistą, aby znaleźć takie miejsce, gdzie pojazdy udostępniane są po najniższej stawce, bo ubezpieczyciel sprawcy szkody przyzna mu zwrot kosztów wynajmu pojazdu zastępczego jedynie za okres i według stawki, jakie sam uzna za uzasadnione.

Przeczytaj: WCZEŚNIEJSZA NAPRAWA POJAZDU NIE MA WPŁYWU NA WYSOKOŚĆ ODSZKODOWANIA

Szkoda zaś, powstała na skutek w/w zdarzenia polegała na samej utracie możliwości dysponowania pojazdem, bez względu na to, czy służył on do celów prywatnych, czy wykonywania takiej czy innej pracy zawodowej. Strona poszkodowana wybierając podmiot zajmujący się wynajmowaniem pojazdów zastępczych, nie musiała kierować się ceną oferowanych usług. Skoro zatem wybrała ofertę powoda, wydatki poniesione celem zapłaty za najem pojazdu zastępczego wchodzą w skład uzasadnionych ekonomicznie kosztów likwidacji szkody. Gdyby wydatki te obniżyć do poziomu cen przeciętnych, zgodnie ze średnią rynku lokalnego, poszkodowany nie uzyskałby pełnej kompensacji szkody.

Poszkodowany, zainteresowany jak najszybszym i skutecznym znalezieniem pojazdu zastępczego, nie ma zatem obowiązku wyszukiwania innych ofert i porównywania ich wyłącznie pod kątem cenowym. Priorytetem jest bowiem komfort poszkodowanego. Ponadto podkreśla się w orzecznictwie, że poszkodowany nie ma obowiązku zawarcia umowy najmu z podanym przez ubezpieczyciela podmiotem.

Poszkodowany ma prawo wynająć samochód tam gdzie jest to dla niego najdogodniejsze – pod warunkiem jednak, że ogólny koszt tego najmu nie będzie rażąco odbiegał od stawek rynkowych stosowanych przez podmioty konkurencyjne. Zarzut stosowania stawek rażąco wygórowanych mógłby być przez pozwanego skutecznie podniesiony, gdyby poszkodowany umyślnie albo przez rażące niedbalstwo wynajął samochód zastępczy po stawce znacznie odbiegającej od obowiązujących na rynku/por. art. 16 w zw. z art. 17 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych/, czy też działanie poszkodowanego miałoby na celu pokrzywdzenie ubezpieczyciela sprawcy szkody, czyli iż umówiono się na stawkę wyższą od tej, którą normalnie stosuje się przy wynajmie takiego pojazdu, aby zawyżyć wysokość odszkodowania z tego tytułu.

Skoro poszkodowany ma prawo do najmu pojazdu zastępczego od podmiotu stosującego stawki rynkowe, to stawki powoda mogłyby zostać uznana za zawyżone jedynie w przypadku stwierdzenia, że nie są one stawkami rynkowymi bądź wynajęty pojazd nie zrekompensowałby uszczerbku związanego z niemożnością korzystania z uszkodzonego auta poszkodowanego. Nie musi poszkodowany poszukiwać bowiem identycznego pojazdu jak uszkodzony.

Okres najmu pojazdu zastępczego

Przyjąć należy, że czas wynajęcia samochodu odpowiada czasowi niezbędnemu do przeprowadzenia naprawy pojazdu lub zakupu nowego pojazdu. Zatem zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność za szkodę komunikacyjną, jaką są także koszty najmu pojazdu zastępczego za okres od wystąpienia zdarzenia do czasu przyznania odszkodowania.

Przeczytaj: STŁUCZKA I CO DALEJ?

W tym konkretnym przypadku uznać należy, iż to z winy ubezpieczyciela postępowanie likwidacyjne trwało tak długo, zatem za cały ten okres poszkodowany powinien otrzymać zwrot kosztów najmu pojazdu zastępczego. Poszkodowany w tym czasie nie miał natomiast żadnych możliwości by kupić inny pojazd i zakończyć umowę najmu pojazdu zastępczego.

Czas parkowania uszkodzonego pojazdu

Zgodnie z linią orzeczniczą należne z tego tytułu odszkodowanie winno zostać wypłacone za taki okres czasu wyliczony do momentu poinformowania poszkodowanego na etapie oględzin przez likwidatora o szkodzie całkowitej. Taka „informacja” złożona w toku postępowania likwidacyjnego, niemającego charakteru decyzji stanowczej ubezpieczyciela nie może wiązać poszkodowanego.

Tym samym poszkodowany ma prawo przetrzymywać pojazd uszkodzony na parkingu do momentu ostatecznego przesądzenia tej kwestii na mocy decyzji ubezpieczyciela. Dopóki bowiem decyzja taka nie zostanie wydana, może zachodzić konieczność ponownych oględzin, weryfikacji nieformalnego stanowiska ubezpieczyciela, a zatem konieczność przyjęcia restytucji szkody w postaci naprawy pojazdu i ustalenia na podstawie kosztorysu naprawczego zakresu uszkodzeń i kosztów naprawy z tym związanych.

Auto zastępcze z OC sprawcy

Sylwia Fota28 stycznia 2019Komentarze (1)

Zwrot kosztów wynajmu auta zastępczego z ubezpieczenia OC to od lat budził spory między ubezpieczycielami a poszkodowanymi, mimo że z przepisów można wyinterpretować, że już sam fakt, iż nie możemy korzystać z naszego auta, jest szkodą, z powodu której należy się odszkodowanie (w tym przypadku zwrot kosztów wypożyczenia auta zastępczego) i nie ma znaczenia, do czego wykorzystujemy samochód. Wątpliwości dotyczące zwrotu kosztów wynajmu samochodu zastępczego rozstrzygnął parę lat temu Sąd Najwyższy – Sygn. akt akt III CZP 05/11) w który podkreślił, że towarzystwo musi pokrywać celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki na najem pojazdu zastępczego. Wydatki ekonomicznie uzasadnione to wydatki na najem auta zasadniczo o podobnej klasie do pojazdu uszkodzonego lub zniszczonego, poniesione w oparciu o stawki czynszu najmu, które obowiązują na danym rynku lokalnym i w czasie naprawy pojazdu mechanicznego lub do czasu nabycia nowego pojazdu.

W sprawie samochodu zastępczego wypowiedziała się także Komisja Nadzoru Finansowego w Wytycznych dotyczących likwidowania szkód, które obowiązują od końca marca tego roku. Jedna z wytycznych stanowi, że odpowiedzialność towarzystwa ubezpieczeniowego za uszkodzenie albo zniszczenie pojazdu niesłużącego do prowadzenia działalności gospodarczej obejmuje celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki na wynajem pojazdu zastępczego. Właściciel auta uszkodzonego w wypadku ma prawo do zwrotu kosztów najmu pojazdu zastępczego z polisy OC sprawcy także wtedy, gdy może jeździć z domu do pracy za pomocą środków transportu publicznego.

Jak zauważył Sąd Najwyższy w przytoczonej powyżej uchwale, w dzisiejszych realiach samochód w sposób bardziej wszechstronny i funkcjonalny zaspokaja potrzeby właściciela uszkodzonego lub zniszczonego pojazdu niż środki transportu zbiorowego. Korzystanie z samochodu stało się obecnie standardem cywilizacyjnym i taka jego funkcja będzie się umacniać. Oznacza to, że nie można uzależniać refundacji kosztów najmu pojazdu zastępczego od wykazania przez poszkodowanego, że nie mógł on skorzystać ze środków komunikacji publicznej. Nie oznacza to jednak, że w każdej sytuacji z automatu poszkodowanemu należy się auto zastępcze. W takich sprawach nie ma automatyzmu i każda sprawa musi być oceniania indywidualnie.

Problemy pojawiają się też przy określeniu czasu, za który należy się samochód. Odszkodowanie nie może przysługiwać tylko za czas technologicznej naprawy auta, ale też czas badań technicznych czy sprowadzenia części zamiennych z zagranicy, gdyż przez ten faktycznie kierowca jest pozbawiony możliwości korzystania ze swojego samochodu.

Stan Faktyczny:

28-letnia Barbara, mama rocznej Pauli, trafia do lekarza w 2009 r. po zacięciu się w pieprzyk na łydce. W szpitalu w Skwierzynie w woj. lubuskim chirurg wycina znamię, a próbkę wysyła do badania histopatologicznego w szczecińskiej klinice należącej do Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, z którą szpital podpisał umowę na takie badania. Wynik uspokaja: ziarniniak, czyli łagodna zmiana. Gdy pieprzyk odrasta i w dodatku boli, lekarz wysyła Barbarę do szpitala w Nowej Soli. Tam wycinają znamię, a próbki znów przesyłają do badania. Tym razem wynik jest jednoznaczny: czerniak, czyli jeden z najzłośliwszych nowotworów skóry. To IV, najgorszy stopień raka, którego chora miała od trzech lat. Zdaniem lekarzy to niemożliwe, by rok temu nie został wykryty. W 2011 r. chora prosi o wyciągnięcie preparatu z 2009 r. i przesyła go do Wielkopolskiego Centrum Onkologii. Tamtejsi lekarze nie mają wątpliwości, że to czerniak.
6 stycznia 2013 r. Barbara umiera. Jej bliscy mają poczucie, że gdyby nie błąd, żyłaby dalej.

Przyznane przez Sąd świadczenia:

Jedenastoletnia Paula, która w 2013 r. straciła mamę w wyniku błędu medycznego, do czasu uzyskania pełnoletności będzie otrzymywać od szczecińskiej kliniki uniwersyteckiej 1 tys. zł miesięcznej renty. Oprócz tego ona i jej tata dostaną po 50 tys. zł odszkodowania i po 200 tys. zł zadośćuczynienia. Łącznie z odsetkami i skapitalizowaną rentą bliscy otrzymają ok. 800 tys. zł. Tak zadecydował Sąd Apelacyjny w Szczecinie sześć lat po śmierci ich mamy i żony(sygn. I ACA 893/17). Wcześniej szczeciński Sąd Okręgowy przyznał zmarłej 100 tys. zł odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu, ale uznał, że nie można wykazać związku przyczynowo-skutkowego między błędem medycznym a śmiercią pacjentki.

Stan Faktyczny:
Mężczyzna spieszył się do pracy. Podjechał pod dystrybutor gazu, aby zatankować samochód i użył zainstalowanego na nim dzwonka, aby poprosić pracownika stacji o zatankowanie. Ponieważ pracownik nie podchodził, postanowił zatankować samodzielnie. Mimo braku na dystrybutorze rękawic ochronnych, zdjął „pistolet” z dystrybutora i podpiął go do samochodu. Spowodowało to nagłą emisję gazu. Kiedy mężczyzna usiłował odpiąć „pistolet”, odmroził sobie obie dłonie. Przez cztery tygodnie był na zwolnieniu lekarskim. Biegły ocenił, że poszkodowany doznał 3 proc. uszczerbku na zdrowiu. Po odmrożeniu pozostały mu trwałe blizny na dłoniach. Mężczyzna zażądał od spółki, która jest właścicielem stacji paliw 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia za krzywdę. Spółka odmówiła.

Odpowiedzialność na zasadzie ryzyka
Sąd Okręgowy w Łodzi, a następnie Sąd Apelacyjny, uznały powództwo za usprawiedliwione, co do zasady, ale wygórowane, co do wysokości. Sąd ustalił, że w dniu wypadku na stacji paliw nie było żadnej informacji, dotyczącej sposobu obsługi dystrybutora gazu. Był on wówczas obsługiwany przez pracowników stacji. Tankowanie gazu było możliwe dopiero po włączeniu dystrybutora w budynku stacji przez pracownika. Kierowca mógł jednak zdjąć „pistolet”, który nie miał żadnej blokady i podpiąć go do samochodu. Z nieprawidłowo podpiętego „pistoletu” wydobywały się czasami resztki gazu.
Sąd uznał, że brak informacji o sposobie obsługi dystrybutora nie ma znaczenia, bo pozwana spółka nie odpowiada na zasadzie winy, ale ryzyka. Jest bowiem przedsiębiorstwem, którego przedmiotem działalności jest m.in. sprzedaż paliw na stacjach, czyli typowym przedsiębiorcą, o którym mowa w art. 435 par 1 Kodeksu cywilnego.
Doznany przez poszkodowanego uszczerbek na zdrowiu pozostaje więc w bezpośrednim związku przyczynowym z korzystaniem z oferty handlowej spółki. Przedsiębiorstwo jednocześnie nie wykazało trzech okoliczności uwalniających je od odpowiedzialności za szkodę, wymienionych w art. 435 par 1 k.c.

Poszkodowany przyczynił się do szkody
Sąd, uwzględniając zakres szkody, a także młody wiek poszkodowanego (miał wówczas 33 lata) uznał, że adekwatną kwotą zadośćuczynienia będzie 11 tysięcy złotych. Równocześnie orzekł, że mężczyzna przyczynił się do powstania szkody. Usiłował zatankować gaz LPG bez użycia rękawic ochronnych zwłaszcza, że miał świadomość, że takich rękawic trzeba użyć oraz doświadczenie w tankowaniu gazu do swojego samochodu. Świadomie więc zignorował nakaz użycia rękawic ochronnych. Przyczynienie to sąd ocenił na 25 procent i proporcjonalnie zmniejszył zadośćuczynienie do kwoty 8250 złotych.